Działania HEROLDów |
Młodzi + Aktywni = „STOPA”
O obywatelskiej aktywności Ełckiego Stowarzyszenia Aktywnych STOPA opowiedzą nam jego przedstawiciele: Krzysztof Kozłowski, Hubert Utykański oraz Piotr Omalecki i Karol Paszkowski.
Alina Piekarska: Kim jesteście i czym zajmujecie się na co dzień?
Krzysztof Kozłowski: Pracuję w Ełckim Centrum Kultury i jestem panem od pozyskiwania funduszy (pisania wniosków). Poza tym mam bardzo interesujące hobby, a mianowicie III sektor. Jestem prezesem Stowarzyszenia „STOPA”.
Karol Paszkowski: Na co dzień pracuję w Ełckim Centrum Organizacji Pozarządowych, a hobbystycznie studiuję zarządzanie organizacją pozarządową. Jestem też członkiem Stowarzyszenia „STOPA”.
Piotr Omalecki: Jestem urzędasem oraz „stopowiczem”.
Hubert Utykański: Na co dzień pracuję w szpitalu- moja praca jak i studia związane są z fizjoterapią, po godzinach pracuję w mieście, a w wolnym czasie, choć nie mam go dużo, angażuję się w pracę Stowarzyszenia, w którym sprawuję funkcję sekretarza.
AP: A co to jest „STOPA”?
H.U.: „STOPA” to stowarzyszenie, które kiedyś tam założyliśmy z kilkoma znajomymi, bo mieliśmy dość proszenia innych o wsparcie czy pomoc. Mieliśmy dużo pomysłów w głowach i chcieliśmy robić wszystko sami!
K.K.: „STOPA” to rozwój, przyjaźń, zabawa, ciężka robota, zarwane noce, fajne działania, mnóstwo znajomych, wiedza, lojalność, bez - i kompromisowość, wiara, miłość, honor, ojczyzna.
K.P.: Tak naprawdę to zależy, z której strony spojrzeć. Może być to część ciała, 30,48 cm, albo banda zapaleńców.
AP: Skąd się wzięła i kiedy powstała?
K.K.: Stowarzyszenie urodziło się 16.05.2005 r. Spłodziła „STOPĘ” „Pracownia Umiejętności”, program Akademii Rozwoju Filantropii oraz Polskiej Telefonii Cyfrowej, natomiast rodzicami była głównie grupa nieformalna ukrywająca się pod nazwą Klub Turystyki Rowerowej „ROWER TROP”.
AP: „STOPA” jest jak…?
K.K.: …jak mózg – ma dwie półkule; jedna odpowiada za sprawy wyższych rzędów a druga za sprawy przyziemne. Można też podzielić ją na dwa działy; I administracyjny, II techniczny, znaczy to, że w stowarzyszeniu gromadzimy ludzi takich, jaki jest przekrój naszego społeczeństwa. W naszym gronie można znaleźć prawnika, fizjoterapeutę, pedagoga, ale też mechanika samochodowego, budowlańca czy kolejarza.
„STOPA” działa na dwóch płaszczyznach – pierwsza to działania ciągłe, związane z tzw. parasolówką, druga to akcyjne działania polegające na organizowaniu eventów kulturalno-edukacyjno-sportowych. W ramach parasolówki od początku działalności wspieramy grupy młodzieżowe, a od tego roku także NGOs w ramach koordynacji ełckiego Centrum Organizacji Pozarządowych. Oprócz podstawowych form wsparcia, od niedawna angażujemy się w medialno-edukacyjną promocję III sektora. W ełckim Radio 5, najlepszym medium lokalnym, w każdy czwartek przez około 20 minut podajemy wieści z sektora. W audycji usłyszeć można na przykład przedstawicieli różnych NGOs’ prezentujących swoje stowarzyszenia.
AP: Jak liczne jest grono pełnoprawnych „STOPowiczów”?
K.K.: Jest nas w sumie 17 osób. Stowarzyszenie ma też wielu przyjaciół, którzy pracują z nami tak jakby byli jego członkami.
AP: Przypina się wam łatkę młodzieżowców, czy to znaczy, że swoje działania kierujecie tylko do młodych ludzi?
K.P.: Jeszcze do niedawna tak było, ale obecnie staramy się wspierać wszystkich bez ograniczeń wiekowych. Ostatnio zdarza nam się pomagać grupie z kategorii wiekowej 50+. Mam nadzieję, że w niedługim czasie zerwiemy łatkę jedynie młodzieżowców.
AP: Wasze najfajniejsze projekty…
K.P.: Było ich sporo, od kultury czy sportu do wspierania III sektora. Osobiście najlepiej wspominam pierwszy mój projekt. Dlatego, że włożyłem w niego sporo pracy i zrobiłem od początku do końca to, co chciałem, jak chciałem i z kim chciałem. Był to kulturalny „Projekt Studencki Ikar” sfinansowany przez Urząd Miasta. W ramach zaliczenia przedmiotu Marketing w Edukacji wpadłem na pomysł podjęcia się organizacji, koordynacji i promocji bloku przedstawień artystycznych grup studenckich. Nie obyłbym się bez pomocy Moniki Konickiej – koordynatorki projektu, która miała ogromny wkład w przedsięwzięcie. Poza tym w projekty zaangażowali się studenci całego roku. Akcja była bardzo dobrze rozreklamowana i nagłośniona, a sam event wyszedł świetnie. Chciałem zrobić kolejną edycję, po czym dowiedziałem się z ulotki, że już ktoś inny się tym zajmuje. Widocznie nie jestem niezastąpiony... fajnie. To, z czego jesteśmy zadowoleni, to fakt, że bardzo dużo zrealizowanych przez nas projektów doczekało się kontynuacji, ale już pod pieczą innych organizacji, a o to właśnie chodzi w animacji.
H.U.: Świetny był „HelK”. Szalony pomysł, wywodzący się z przedsionka „STOPY”, czyli z klubu rowerowego. Polegał na dojechaniu rowerami w noc Św. Jana z Helu do Ełku. Było to dla nas prawdziwe wyzwanie fizyczne i hart silnej woli, ale sprostaliśmy zadaniu.
Drugi fajny projekt to „ProGram” – program TV lokalnej skierowany do młodej części widowni. Powstały jego dwa odcinki i trailer. Ogólnie była przy tym niezła zabawa, ale i sporo pracy. W „ProGramie” pokazaliśmy grupę tańczącą breakdance i trzech DJ`ów grających house. Niezła była też inscenizacja z okazji święta 11 listopada – projekt pt. „Święta Narodowe Ciekawiej”. W skrócie była to dawka narodowej historii podana w interesujący sposób, dużo efektów specjalnych, piorunujące wrażenie. To były pierwsze projekty, nasze marzenia, które się ziściły dzięki pracy i determinacji.
AP: Wasi Partnerzy…
P.O.: Po pierwsze bardzo przychylna administracja samorządowa. Choć z jednej strony jest to duży plus, to z drugiej daje się zauważyć również niemałe wady takiego stanu rzeczy. Komfortowe warunki, można je nawet określić jako cieplarniane, przyczyniły się do ostudzenia aktywności w III sektorze w Ełku. Strategie pisze samorząd – nie ukrywamy, że w dużej części zapisy wychodzące mocno naprzeciw organizacjom i wykreślające standardy współpracy samorządu z sektorem w skali Polski. Roczne plany patrz wyżej. Tylko szkoda, że to nie wychodzi od organizacji, że one mają to podane na tacy. To strasznie usypia organizacje. Czasami z zazdrością patrzymy na samorządy, w których programy współpracy są wypracowywane w ciężkich bojach i dyskusjach, bo zapisy wtedy mają dodatkową wartość. W myśl zasady, że jak coś przychodzi łatwo nie jest szanowane – myślimy, że w przypadku Ełku tak właśnie się dzieje.
Po drugie powstające silne organizację, takie jak Adelfi, HAMP, FALA, Jeździeckie Stowarzyszenie, dzięki nim nie czujemy się samotnie, zawsze możemy liczyć na pomoc.
Po trzecie duże ośrodki edukacyjne Centrum Studiów Bałtyckich, Wyższa Szkoła Finansów i Zarządzania, skąd można liczyć na niewyczerpane zasoby wolontariuszy.
H.U.: Stale współpracujemy na przykład z Capoeirą, HAMP- em, Urzędem Miasta Ełk. Nie zamykamy się na nikogo, chyba, że on się zamknie na nas, lub go zamkną.
AP: Czym dla „STOPY” jest Sieć Herold, czego od niej oczekujecie?
P.O.: Przede wszystkim dobrych praktyk i wymiany doświadczeń. Liczymy, że dzięki Sieci skala dialogu w naszym regionie w III sektorze zwiększy się. Przez lata ściana wschodnia była czarną dziurą na mapie pozarządowej województwa warmińsko-mazurskiego. Mamy nadzieję, że dzięki działalności Sieci zmiany na lepsze nabiorą tempa. Oczywiście, zdajemy sobie sprawę, że tylko za sprawą miejscowych organizacji – ich zaangażowania i pracy nad sobą – te zmiany nabędą znamion trwałości. Ze swojej strony deklarujemy, iż nie będziemy ustawać w staraniach odcięcia „pępowiny” z Olsztyna i Elbląga. Wypracujemy w końcu model własnych regionalnych organizacji parasolowych, które będą umiały zadbać o III sektor. Co się następnie przełoży na zrównoważenie bilansu „handlowego” między wschodem i zachodem oraz przyczyni się do ogólnego rozwoju NGOs’ w województwie.
K.P.: Nie wiem, czym jest, ale mam nadzieje, że będzie trampoliną. Oczekiwania mamy dość sprecyzowane. Część już się spełnia, czyli poznaliśmy nowych ludzi i prawdopodobnie zaowocuje to wspólnymi inicjatywami.
AP: Co „STOPA” może dać w zamian Heroldowi?
P.O.: Na pierwszy rzut oka zdawać by się mogło, że „STOPA” nie może zbyt wiele w zamian zaoferować. Mamy bardzo dynamiczny i kreatywny zespół ludzi, który wciąż się powiększa. Kolejne sukcesy przyciągają następnych wolontariuszy. Myślę, że z czasem będziemy prawdziwym wsparciem dla III sektora w regionie ełckim i odciążymy ośrodki w Elblągu, Olsztynie, Gołdapi czy Nidzicy, dzięki czemu nie będą one wydawać tyle pieniędzy na benzynę w celu dowiezienia do nas kolejnych doradców i ekspertów.
AP: Wasza wizja „STOPY” w przyszłości…
P.O.: Po pierwsze parasolowa organizacja pozarządowa. Po drugie prowadząca fundusz lokalny, pozwalający realnie wpłynąć na rozwój lokalny w regionie. Fundusze unijne nie są nam dane na zawsze i wcześniej czy później nastąpi taka chwila, kiedy będziemy zdani tylko na siebie. Jesteśmy przekonani, że jest najwyższy czas, by o tym pomyśleć. Jednym z rozwiązań na nadchodzący czas jest Fundusz Lokalny, organizacja nienastawiona na zysk, apolityczna, która zbiera i przyznaje środki finansowe na rzecz poprawy warunków życia lokalnych środowisk.
Myślę, że jak będziemy się rozwijać w tym samym tempie, co teraz, a udział w projekcie „Herold” jeszcze bardziej przyspiesza ten rozwój, to przyszłość dla „STOPY” rysuje się w samych kolorowych barwach.
H.U.: Ciągła, nieustająca profesjonalizacja. Wchodzenie na coraz wyższy poziom organizacyjny. Tylko pomału, małymi kroczkami. Nie można wszystkiego mieć od razu i za szybko. Na wszystko trzeba zapracować. Najlepiej ciężką pracą. Wtedy lepiej smakuje i się to szanuje. He, he… Się zrymowało.
Rozmawiała Alina Piekarska

