Szkoła Animatorów |
SASowe refleksje Macieja Prażmo
Kozłowo, 15 czerwca 2009
Jakoś w 2007 roku, bodajże na jesieni po warsztacie „Angażowanie społeczne” (Ewa Jasińska CAL – Program Liderzy PAFW) wpadła mi w ręce książka wydana przez Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL „Kim jest animator społeczny” (2006). Dużo pracuję jako lider w środowisku lokalnym, dlatego interesowało mnie co to jest ta animacja społeczna? Gnany ciekawością wybiórczo przeczytałem kilka fragmentów, a że z reguły w naturalny sposób chwytam z otoczenia wszystko, co może mi pomóc w mojej pracy społecznej, wytężyłem czujność i wróciłem do początku książki, czytając ją tym razem od deski do deski. Książka definiowała szeroko samo hasło animacji społecznej, opisywała mechanizmy w społecznościach, narzędzia animacyjne, mówiła o pierwszym w Polsce SAS z komentarzami uczestników. To było jak olśnienie. Nie raz „opadały mi ręce”, bo dużo, bo szybko, bo ja, bo… Animacja mogła się stać alternatywą, kolejnym narzędziem uskuteczniającym moją pracę w przestrzeni społecznej.
Gdy rok później w ramach Akademii HEROLD pojawiła się możliwość uczestnictwa w Szkole Animatorów Społecznych Województwa Warmińsko-Mazurskiego nie wahałem się ani chwili ze zgłoszeniem, wiedziałem, że jest to dla mnie szansa na zdobycie nowej wiedzy i wzbogacenie liderskiego warsztatu.
Bardzo się ucieszyłem, gdy zobaczyłem siebie na liście zakwalifikowanych do SAS. Na pierwszym spotkaniu w Starych Jabłonkach miałem możliwość przyjrzeć się innym uczestnikom szkoły. Pozornie wyglądaliśmy na grupę przeciętnych ludzi, nadchodząca rzeczywistość miała jednak zweryfikować ten pogląd, ale po kolei…
Kilka modułów edukacyjnych jakie przewidywał siedmiomiesięczny program dla uczestników okazało się być pakietem niezbędnej wiedzy, informacji i wymiany doświadczeń, z których czerpaliśmy pełnymi garściami. Oprócz wartości merytorycznej były one dla nas inspiracją, drogowskazem, miały często charakter refleksyjny. Co ciekawe, poza panelem przygotowanym przez trenerów, walory te przypisać można całości spotkań, nie wyłączając relacji kuluarowych i przestrzeni czasu wolnego. Owocowało to mnóstwem poza warsztatowych kontaktów, wspólnych planów, spotkań, projektów. Całość relacji tworzyła specyficzną ciepłą atmosferę na SAS-ie przy dość niesfornym zachowaniu grupy, a tematy jak „ja jako animator”, „projektowanie zmiany społecznej” czy „tworzenie partnerstw” powodowały wiele burzliwych debat i indywidualnych wywodów, irytując czasem swoim charakterystycznym luzem naszych trenerów. Ważne, że nie obniżało to zbytnio efektywności spotkań.
W pracach społecznych animacja stała się dla mnie codziennym narzędziem, używanym świadomie i ze zrozumieniem idei. Brakowało tego przed SAS-em. Wiele rzeczy okazywało się prostszych, bardziej czytelnych, łatwiej akceptowalnych dla lidera. Brak błyszczenia na piedestale przestał boleć, a umiejętność aprobowania własnej roli animatora stała się dla mnie powodem do dumy.
W ostatecznym rozrachunku etap w moim życiu pod hasłem SAS WWM zamykam in plus, z dużym wskazaniem na pewnego rodzaju przełom czy zmianę. Jeżeli to było założenie twórców programu, to rzeczywiście w moim przypadku osiągnęli swój cel – animator społeczny Maciej Prażmo odpowiednio wyposażony jest gotowy do pracy. Czy jako lider jestem skutecznym animatorem? Myślę, że tak, SASowe „misiowanie” jest tego ewidentnym dowodem.
Maciej Prażmo
lider-animator

