Działania HEROLDów |
Fundusz i demokracja
Można by uznać, że tytułowe elementy niezbyt idą parze, zresztą kasa (fundusz) jest ustrojem samym w sobie i z innymi co najwyżej pokojowo współegzystuje. Rzecz jednak się zmienia diametralnie, jeśli do rzeczowników dołożymy czasownik. Otrzymujemy wówczas: fundusz lokalny i demokrację lokalną, co łączy się już bardzo dobrze, a jeszcze lepiej, jeśli za fundusz wstawimy Fundację „Nad Symsarną”, a miejsce demokracji – Marię Żylińską.
Fundacja Rozwoju Społecznego „Nad Symsarną” z siedzibą w Lidzbarku Warmińskim świętowała w ubiegłym roku jubileusz dziesięciolecia od momentu powołania. Prawdziwe jednak urodziny, czyli pełnoprawne istnienie po pokonaniu wszystkich barier biurokratyczno-rejestrowych są w tym roku.
Fundatorem – założycielem było Stowarzyszenie Oświatowe Warmińsko-Mazurski Zakład Doskonalenia Zawodowego w Olsztynie, który też zapoczątkował tworzenie kapitału wieczystego kwotą tysiąca dolarów. Dziś fundatorów są setki, a żelazny fundusz Fundacji sięga kwoty dobrze ponad pół miliona.
- Do najhojniejszych udziałowców zaliczyć się mogą na przykład Akademia Rozwoju Filantropii czy Agencja Nieruchomości Rolnych, ale dla mnie najcenniejsze pozostają często 10-złotowe wpłaty, dokonywane przez tzw. zwykłych ludzi, bezrobotnych, którzy swój gest uzasadniali: „chcę, by moje pieniądze służyły innym” – mówi Maria Żylińska, główny, merytoryczny „sprawca” utworzenia funduszu lokalnego, bo Fundacja „Nad Symsarną” w drugim członie nosi nazwę: Warmińsko-Mazurski Fundusz Lokalny. Jedenaście lat temu było to pierwsze tego rodzaju przedsięwzięcie nie tylko w naszym województwie, ale i kraju. Jednak za sprawą inicjatorki – Marii Żylińskiej, przez znajomych i przyjaciół zwanej Majką, polskie korzenie funduszy lokalnych sięgają kilku wstecz, do początku lat 90. ubiegłego stulecia.
- Od 1992 roku byłam tzw. liderem lokalnym Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej w Warszawie, brałam udział w trzech projektach aktywizujących społeczeństwo polskie, prowadzonych przez FRDL we współpracy z Uniwersytetem Rutgers z New Jersey – wspomina Majka Żylińska. – To trwało jakieś dwa lata. Chyba dałam się poznać jako człowiek nieco zwariowany – żartobliwie podkreśla Majka, - bo ówczesny prezes zaproponował mi utworzenie funduszu lokalnego na wzorcach amerykańskich.
Starania o powołanie funduszu trały ponad dwa lata. Odbyło się sporo spotkań, w tym nawet z Amerykaninem, przedstawicielem Fundacji Charlesa Motta, która to fundacja miała dokonać darowizny na rzecz tworzącego się funduszu. Do pomocy w pracach organizacyjnych Marii Żylińskiej dodano partnerów aż z Rzeszowa i Kielc. Prace przygotowawcze Fundacja Motta kilkakrotnie kontrolowała, a opisane w skrócie działania to zaledwie niewielki ułamek wszystkich, które trzeba było podjąć i tylko jedna belka z barier, które trzeba było pokonać, by fundusz powstał. – Reszta to materiał na grubą książkę – dodaje Maria Żylińska.
Dla niej tworzenie funduszu łączy się przede wszystkim ze spędzaniem mnóstwa czasu w tzw. rozjazdach. Gromadząc kapitał żelazny fundacji odwiedziła wszystkie zakamarki województwa, spotkała się chyba ze wszystkimi władzami samorządowymi, przedsiębiorstwami, przedsiębiorcami, aktywistami, działaczami i zwykłymi, szarymi obywatelami, tłumacząc każdemu po kolei razem i osobno cele i zasady działania funduszu. Ostatecznie w Sądzie Rejonowym dla m. st. Warszawy Fundusz uzyskał wpis rejestrowy w marcu 1998 roku, a w Krajowym Rejestrze Sądowym dopiero 6 sierpnia 2001 roku.
Funduszowy rys charakteru
Misja funduszy lokalnych jest formułowana nieco patetycznie: poprawa jakości życia społeczeństwa. To ogólnikowe hasło w przypadku Fundacji „Nad Symsarną” przekłada się na takie między innymi inicjatywy, jak:
- popieranie wszechstronnego rozwoju i promocji województwa warmińsko-mazurskiego,
- przebudowa świadomości społecznej mieszkańców miast i wsi regionu,
- wspieranie inicjatyw i przedsięwzięć z zakresu przedsiębiorczości, ochrony środowiska, turystyki, edukacji i innych ważnych potrzeb społecznych,
- inicjowanie współpracy wszystkich zainteresowanych
- identyfikowanie i rozwijanie ciągle zmieniających się potrzeb mieszkańców Warmii i Mazur,
- pomoc materialna organizacjom obywatelskim, działającym na terenie województwa.
Według Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce – fundusz lokalny to organizacja nie nastawiona na zysk, apolityczna, która zbiera i przyznaje środki finansowe na rzecz poprawy warunków życia konkretnych społeczności lokalnych. Działa w oparciu o kapitał żelazny, który łączy w sobie darowizny wielu darczyńców, a odsetki uzyskiwane z lokat i inwestowania tego kapitału, przeznaczane są, w formie dotacji i grantów, na finansowanie inicjatyw i programów, które służą rozwiązywaniu problemów lokalnych i aktywizowaniu społeczności.
Gdy już Fundacja „Nad Symsarną” przetarła szlaki, jej śladem poszli inni. O tym jednak, z jakim trudem łączy się utworzenie funduszu lokalnego może świadczyć fakt, że w Polsce powstało ich tylko dwadzieścia. Łącznie na kapitały żelazne zgromadziły one blisko 6 milionów złotych, a przez lata działania, na wsparcie programów i inicjatyw lokalnych, przekazały ponad 7,5 miliona. Funduszowa mapa geograficzna pokazuje ten przetarty przez Marię Żylińską szlak, który wiedzie z naszej mazurskiej północy, przez centralną Polskę na Śląsk i Małopolskę. Co ciekawe, Polska zachodnia, zachodnio-północna i cała tzw. ściana wschodnia pozostają na tej mapie białymi plamami. Województwo warmińsko-mazurskie wiedzie prym ze swoimi aż czterema funduszami. Poza Lidzbarkiem Warmińskim podobne postały w Nidzicy, Gołdapi i Elblągu. Nie wchodzą sobie wzajemnie drogę, dzieląc niejako między siebie obszar działania, co sprawia, że chociaż każdy z funduszy, w tym także Fundacja „Nad Symsarną” formalnie „obsługuje” obszar całego województwa, to skupia się na mniejszym terenie. Fundusz lidzbarski na przykład kładzie nacisk m.in. na powiaty: lidzbarski, bartoszycki, kętrzyński i olsztyński.
Obszary wsparcia
- Część środków pozyskanych z lokat przeznacza się na działalność bieżącą Fundacji, część na fundusz grantowy, a część powinna służyć powiększaniu kapitału żelaznego – mówi Maria Żylińska.
Fundusz grantowy jest, między innymi, rozdzielany w ramach Lokalnego Konkursu Grantowego, realizowanego w ramach programu „Działaj lokalnie” Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności i Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce. Tegoroczna edycja jest już szóstą z kolei. W poprzedniej fundusz udzielił wsparcia dla ośmiu projektów o poniższych, wiele mówiących tytułach:
- Centrum aktywności młodych – Stowarzyszenie Na Rzecz Rozwoju Kultury „Warmia” z Ornety,
- Folklor łączy pokolenia – Amatorski Zespół Folklorystyczny „Kiwitczanki”, Gminny Ludowy Uczniowski Klub Sportowy „Delta” z Kiwit,
- Akademia Młodych Ciekawych Wszystkiego – Lokalna Wszechnica Kultury – Lidzbarski Dom Kultury,
- Razem przeciw nudzie i uzależnieniom – Samorząd Uczniowski przy Gimnazjum nr 2 w Lidzbarku Warmińskim,
- Wspólnie uczymy się organizować wypoczynek letni dla dzieci – Stowarzyszenie Wspierające Rozwój Wsi z Kiwit,
- Mistrz i uczniowie – Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Lidzbarskiej,
- Lato w Źródle – Stowarzyszenie na Rzecz Profilaktyki i Terapii Uzależnień z Bartoszyc,
- Poznajemy swoją krainę – Stowarzyszenie na Rzecz Pomocy Osobom Niepełnosprawnym z Ornety.
Za przykład efektów, uzyskiwanych za pośrednictwem funduszu grantowego, niech posłuży „Szkolne Radio Dio” – inicjatywa Samorządu Uczniowskiego z Gimnazjum nr 2 w Lidzbarku Warmińskim. Oddajmy na chwilę głos uczniom, którzy na istniejącej oficjalnej stronie Szkolnego Radia Dio (www.radiodio.prv.pl) opisują swoją historię. Pomysł utworzenia szkolnego radiowęzła zrodził się na jednym ze spotkań samorządu. Zyskał akceptację dyrekcji szkoły, która przydzieliła pomieszczenie i podarowała komputer, a drugi obiecał starosta. Potrzebny był jednak jeszcze sprzęt, a zdobycie nań środków okazało się trudne. Po różnych nieudanych próbach gimnazjaliści przystąpili do konkursu grantowego ogłoszonego przez Fundację „Nad Symnsarną”. Tym razem się powiodło, bo uzyskali grant w wysokości 3750 zł. Sprzęt został zakupiony, zainstalowany w szkole i do pracy przystąpiła wyłoniona w castingu ekipa szkolnych radiowców, która zawodowe szlify zdobywała pod okiem prawdziwych profesjonalistów, między innymi w Radiu Bartoszyce. Ukoronowaniem działań było zaproszenie do Sejmu RP na konferencję pn.: Współpraca szkół z organizacjami pozarządowymi – przykłady dobrych praktyk”, w której prezentowało się zaledwie osiem szkół z całego kraju.
- Było dla nas wielkim wyróżnieniem wystąpić z prezentacją swoich działań w tak ważnym miejscu, przed tak ważnymi ludźmi. To dowód, że nasze działania musiały być naprawdę dobre – piszą lidzbarscy gimnazjaliści-radiowcy.
Przykładowe efekty grantu, to nie jedyne działania funduszu, kierowane do uczniów gimnazjów. Z inicjatywy samej fundacji realizowany był także projekt pod nazwą „Poławiacze pereł” – Klub Przyjaciół Gimnazjalisty, którego celem było wykreowanie piętnastu liderów spośród uczniów szkół średnich i dziewięciu nauczycieli gimnazjalnych, przygotowanych do „wyławiania” uzdolnionych dzieci, pochodzących z ubogich, zagrożonych patologią środowisk. Dzieciom tym zapewniano wsparcie ze strony starszych kolegów, a w przyszłości stypendia naukowe.
Inną formą działalności funduszu jest udział w programie stypendialnym„Agrafka”, promującym utalentowanych artystycznie młodych ludzi, uczniów szkół gimnazjalnych i średnich oraz studentów, pochodzących z rodzin niezamożnych, z małych miejscowości.
W strukturach funduszu działa także wydzielona pula na edukację zdrowotną, z której wspierane są projekty o takiej właśnie tematyce, a pieniądze przeznaczane są przede wszystkim na dofinansowywanie turnusów rehabilitacyjnych.
Ciągła budowa
Wymierne efekty istnienia i działania funduszy lokalnych nie podlegają dyskusji. W najbliższych planach Fundacji „Nad Symsarną”, jak mówi Maria Żylińska, są działania zgodne ze statutem i misją oraz partnerstwo w realizacji projektów unijnych. – A także jeszcze jeden plan, ale niech chociaż on pozostanie tajemnicą do czasu finalizacji.
Efektom społecznym towarzyszą także efekty inne, emocjonalne.
- Najbardziej mnie cieszy, gdy ludzie zaczynają wierzyć, że sami mogą coś dla siebie zrobić i nie muszą czekać na „nich”. Robią i cieszą się, że im się udało – podsumowuje swoją i funduszu działalność Maria Żylińska. – Inspiruje mnie potrzeba ciągłej budowy i umacniania obywatelskiego społeczeństwa.
Halina Bielawska

