Aktualności
Rozmowa z Beatą Jarosz
Data dodania: 18.05.2010, godz. 10:36- Boli mnie bezczynność, oczekiwanie, że gmina zrobi coś za nas, a Ośrodek Pomocy Społecznej przydzieli pomoc socjalną. Chcę udowodnić, że nie wszyscy chcą tylko brać, że ludzie są w stanie również dać coś od siebie. Trzeba im tylko troszeczkę pomoc – mówi Beata Jarosz, prezeska i współzałożycielka Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Gminy Wilczęta.
– Jak to się zaczęło?
Beata Jarosz: – Do Wilcząt przyjechaliśmy dwanaście lat temu. Po urodzeniu pierwszego dziecka „siedziałam” w domu i pomagałam mężowi w prowadzeniu lecznicy dla zwierząt. Jeździliśmy razem na badania, operacje, pomagałam odbierać porody. Poznawałam ludzi. Już wówczas coś zaczęło kiełkować. Uaktywniłam się, gdy dzieci poszły do szkoły. Organizowaliśmy zbiórki w klasie u starszej córki. Przez cztery lata zarobiliśmy prawie trzy tysiące złotych, co pozwoliło na darmowy wyjazd do teatru do Olsztyna. Rok temu dzieci pojechały na dwa dni do Gniezna, płacąc symboliczne pieniądze. Same zarobiły na ten wyjazd.
Pewnego dnia przyszła do mnie sąsiadka i powiedziała, że kilka lat wcześniej, gdy jeszcze siedziałam w swoich czterech ścianach, pojawił się pomysł na założenie stowarzyszenia, ale wówczas to nie wyszło. Usiadłam do internetu. Zaczęłam czytać. Zwerbowaliśmy niezbędną piętnastkę.
Na początku zastanawialiśmy się, jak to wszystko ma wyglądać. Czy chodzi o to, żeby upiec ciasto, wystawić się na festynie i zarobione w ten sposób pieniądze przeznaczyć na wyjazd dla dzieci? Potem na mojej drodze stanęło Elbląskie Stowarzyszenie Wspierania Inicjatyw Pozarządowych. Podczas konferencji w Miłomłynie miałam kontakt z ludźmi, którzy działają w innych regionach i wtedy otworzyły mi się oczy. Zaczęłam się uczyć, jeździć na szkolenia, zbierałam chętnych własnym samochodem. Zaczęliśmy pisać projekty.
– Wiem, że przynajmniej część udało się zrealizować.– Wiem, że przynajmniej część udało się zrealizować.
B. J.: – Pierwszy projekt złożony do Fundacji Wspomagania Wsi nie dostał dofinansowania, ale my się zaparliśmy. Z pieniędzy zarobionych podczas Andrzejek i Sylwestra sfinansowaliśmy ferie dla dzieci z podstawówek. Dzieciaki, które normalnie sprawiają problemy wychowawcze, siedziały na parapetach i dziergały walentynki. Były zajęcia plastyczne, wyjazdy. Dzieciom z gimnazjum dofinansowaliśmy kino i lodowisko.
Pierwszy projekt, który uzyskał dofinansowanie, to piąty przez nas napisany. Dzięki wsparciu ESWIP-u nie poddaliśmy się. Wiele organizacji wiejskich zniechęca się po pierwszym niepowodzeniu. Wydaje im się, że wystarczy przelać pomysł na papier. Są przekonani, że pieniądze im się należą, bo jest źle, a oni chcą to zmienić. Takie wnioski nie przechodzą i potem trudno przywrócić ludziom chęć przygotowywania projektów. My też bardzo często nie dostajemy informacji zwrotnej o błędach w naszych projektach, co nie ułatwia dalszych działań, jednak kolejna próba się udała.
Pierwszy przyjęty projekt dotyczył rehabilitacji dzieci z wadami postawy w szkołach podstawowych.
Później był projekt z Funduszy Norweskich dla Organizacji Pozarządowych Mikro tzw. projekt na wsparcie – małe organizacje oprócz udziału w szkoleniach, mogą przeprowadzić remont pomieszczenia, z którego korzystają, wyposażyć je w sprzęt i prowadzić zajęcia. Z tego projektu, a również dzięki pomocy Urzędu Gminy uruchomiliśmy świetlicę w Wilczętach. Nie chcieliśmy jednak ograniczać się do organizowania w niej szkoleń. Przez dziesięć miesięcy świetlica bardzo intensywnie żyła, były koła zainteresowań, pani, która zajmowała się dziećmi po południu, odrabiała z nimi lekcje. Projekt się zakończył, ale świetlicą nadal możemy dysponować. Korzystamy z niej wspólnie z GOPS-em, biblioteką, prowadzone są tutaj konsultacje Klubu AA.
Za chwilę rusza nam kolejny projekt, w ramach którego prowadzone będą warsztaty, kwestia ustalenia harmonogramu. Zobaczyłam, że tego typu działalność daje szansę zmobilizowania ludzi do przeprowadzenia zmian we własnym środowisku.
Dalsza część wywiadu Doroty Suwalskiej z portalu ngo.pl dostępny na stronie ogólnopolskiego serwisu organizacji pozarządowych (kliknij tutaj, aby przeczytać).
Poprzednia: 8 maja w Ełku był dla seniorów »
Następna: Kto żyw – niech do Aniołowa bieży! »
Autor: źródło: Dorota Suwalska, serwis ngo.pl
Poleć znajomemu
Wersja do wydruku
Liczba wyświetleń:181
